Logika barbarzyncy

Z niedowierzaniem obserwowałem dwa dni temu jak fala krytyki wylała się na prawego człowieka, profesora Chazana, który nie zgodził się zabić nieuleczalnie chorego dziecka w łonie matki.

Głos zabrał w tej sprawie nawet premier i on również opowiedział się po stronie barbarzyńców. Co trzeba mieć w głowie, żeby targnąć się na życie swojego dziecka...



Zabić bo chore? A czy w sytuacji, kiedy dwutygodniowe dziecko zapadłoby na śmiertelna chorobę, to też należałoby je zabić? Przecież jaka to różnica gdy zabija się chore dziecko w łonie czy poza nim? Żadna. W moim odczuciu matka powinna współczuć swojemu dziecku i w tych dramatycznych chwilach otoczyć je wielka miłością.

Przy czym trzeba dodać, że ciąża ta nie zagrażała zdrowiu matki. A tylko w takim przypadku jestem w jakiś tam sposób zrozumieć tak dramatyczna decyzje rodzica. Choć dla mnie oczywiste jest, że każdy prawdziwy, kochający rodzic oddałby życie za swoje dziecko.

Najbardziej cynicznym i haniebnym argumentem w sprawie aborcji pozostaje jednak ten często podnoszony przez feministki, że jakoby kobieta sama powinna decydować czy swoje nienarodzone dziecko zabić czy nie. Tym panią odpowiadam. Nie ma żadnej różnicy gdy rozdamy ludziom broń i pozwolimy im decydować kogo chcą zabić, a kogo nie.
Trwa ładowanie komentarzy...